Pracuję na stacji benzynowej i była parę dni temu sytuacja, że facet zatankował za 100 zł, wszedł na stację, poszedł do łazienki, a potem od razu wyszedł. No ewidentna kradzież. Ale na monitoringu widać, jak w momencie, gdy on stał na podjeździe, ja i koleżanka gadaliśmy za kasami, „nie skupiając się na pracy”. I wg naszego szefa to była nasza wina, bo nie dopilnowaliśmy faceta. On nie będzie zgłaszał tego na policję i te 100 zł ma być podzielone na mnie, na koleżankę i na 2 kolegów z podjazdu. No dobra, to niby tylko 25 zł na głowę, no ale wkurzające jest to, że takie sytuacje są co chwilę, co chwilę zdarza się, że ktoś sobie podejdzie do dystrybutora z karnistrem i odejdzie. I znowu – „im się tego nie opłaca zgłaszać na policję”. I trzeba za to płacić ze swojej kasy i oddawać manko. Jak dla mnie to takie sytuacje są chore XD

#pracbaza