No i kolejny Sylwester w pracy. Płaca minimalna, gówno- umowa, nie płatne L4, wigilia w pracy, święta w pracy, piątek, świątek czy niedziela, za każdym razem po 60km dojazdu, na każdy pierdzielony dyżur, ech,i jeszcze się w domu tłumacz, że po trzysta godzin w miesiącu pracujesz, z rodziną rozmawiasz głównie przez telefon, #rozowypasek wiecznie zły że tylko praca, a po 12, 24 albo 32h dyżuru wracasz do domu i szukasz kąta do zdechnięcia, albo nie śpisz któryś dzień z rzędu, a trzeba jeszcze dorobić, bo przecież za państwówkę to na paliwo na dojazdy się ledwo zwraca, a gdzie tu jeszcze rachunki zapłacić, jakieś jedzenie kupić, ech, niby człowiek wiedział jak jest w tym NFZcie, że pieniędzy nie ma, że pogarda dla pracownika, że stawki głodowe, że robota ciężka, nie żale się, sam sobie wybrałem zawód, ale czasem kurła, ciężko, kurła, ale jeszcze rok dam rade. Mocniejsza kawa, trochę ssri i dam radę. Za miękki się zrobiłem chyba, użalanko mi się włączyło, a tym czasem pacjenci wstali, wracam na dyżur, trzymajcie się tam Miraski w tym nowym roku. ( ͡º ͜ʖ͡º)

#zalesie #praca #pracbaza #uzalajsiezwykopem