Już nie mogę doczekać się 14 lutego, Walentynek. Zrobię zamówienie na wielki bukiet kwiatów, pewnie róż, albo może tak tulipanów, tak ze 20, albo nie ze 30 żeby wszystkim opadły kopary! Zresztą to jest raz na rok to i 50, żeby było widać że był gest!

Następnie poczta kwiatowa dostarczy ten bukiet prosto do biura… do mojego biura.
Wyobraźcie sobie miny tych wszystkich zadufanych w sobie korpokaryn pewnych swojej zajebistości. Jakiś koleś dostał taaaaki wielki bukiet kwiatów. A one NIE.
Może koleś jest gejem, może nie jest, ale kurłaaaa ja nie dostałam. Ja księżniczka, inna niż wszystkie! Jak tak może być, Krysiu widziałaś? Mój Sebek MNIE NIE PRZYSŁAŁ, twój monsz Janusz to wiadomo (he he), a tu nawet jakiś koleś dostał?? To jest niemożebne!!!

Żeby dolać oliwy do ognia będę biegał po biurze z uśmiechem i pytał po różnych działach czy nie mają gdzieś wazonu bo dostałem kwiaty. Oczywiście na pytanie „a kto ci wysłał kwiaty?” nie zamierzam odpowiadać, będę tylko się tak uśmiechał i mruczał „ona jest niemożliwa”. To, że przez część osób zostanę uznany za geja przez część osób jest tego warte. W całej akcji chodzi tutaj o wywołanie maksymalnego bulu dupy, bo przynajmniej połowa korpokaryn, jak nie 3/4 szuka swojego dyrektora, albo chociaż menedżera, a tylu dyrektorów co korpokaryn nigdzie nie ma. Zwykły wykopek korposzczur nie wyśle im kwiatów, bo go nie stać, zresztą nie będzie szastał hajsem żeby połechtać ego swojej karynki, bo nie jest tego warta – jest zresztą zbyt głupi by nawet na taki pomysł wpaść, co najwyżej na walentynki może być zestaw KKK (kino kolacja kopulacja). Zresztą w dostawaniu kwiatów do biura nie chodzi o same kwiaty, ale o to żeby zobaczyły „koleżaneczki” i żeby zazdrościły, cz raczej dostały bólu dupy. Chuj z tym że będą później nienawidziły

I tu jest ten dysonans poznawczy, jeszcze może jakoś idzie zrozumieć, że Ewelina ten kurwiszon, lachociąg jebany dostała kwiaty, ale jakiś koleś dostał?? A JA NIE???? Jakiś kutas dostaje kwiaty, JA NIE DOSTAŁAAAM!??? Ta Ewelina co się pruła na firmowej imprezie i ma ksywę „Grypa” – bo każdy ją miał..

Szloch, foch, trzaskanie drzwiami, mój tajemniczy uśmiech i unikanie odpowiedzi na pytanie kto wysłał kwiaty do przeciętnego kolesia… o wielka niewidzialna jednorożyco, niechaj twe kopytka nigdy nie będą podukte, ten dzień zapowiada się zajebiście, już nie mogę się doczekać.

#walentynki #rozowepaski #niebieskiepaski #pracbaza #pasta #korposzczury #heheszki