Jezus Mirki co tu sie odwaliło…co tu sie kurde odwaliło….. Ma-sa-kra.
Wchodzi do mnie do pracy koleżanka mojej współpracownicy. Pyta sie nas czy zmienimy jej opatrunek. Pytamy sie co się stało, a ona mówi że jakaś ciężka maszyna spadła jej na palec i mocno krwawi i trzeba jej to zmienić..ja patrze na jej naprawde gruby opatrunek a to przesiąknięte krwią tak ze aż kapało.
Edyta moja współpracownica zaczela krzyczec ze ona nie da rady i woła mnie bo Helena kurde robokop.
Pytam się tej dziewczyny czy była na sorze a ta że nie i jeszcze z tym do pracy chciała iść…
No i teraz najlepsze. Ja naprawdę dużo rzeczy widziałam i mało mnie obrzydza i nic mi sie nie dzieje. Wyciągam apteczke biore jej te rękę i ściągam..odwijam..odwijam.. A ona opowiada mi ze to co jej spadło na palec spokojnie mogło mieć ze 100kg jak nie wiecej…i w tym momencie owdwinelam całość i ZONK. Nie miała pol paznokcia reszta paznokcia walała się we krwi, wszędzie czerowo i czarno na zmiane (1 dzien trzymala tak ten opatrunek) i palec centralnie zmiażdżony… No kurde miałam na żywo scene z filmu…palec jak po torturach. No i nagle ja cybrog Helena czuje cisnienie w glowie dzwoni mi w uszach i czuje że kreci mi sie w glowie. Edyta chciala podejść ale darłam sie żeby nawet nie wchodziła bo ona naprawdę jest wrazliwa i jeszcze mialabym drugą osobę do ratowania…
Dobrze że sor mamy blisko… Centralnie ją tam wykopałam…JAK ONA CHCIAŁA Z TYM PALCEM IŚĆ DO PRACY?!

Teraz siedzę na krześle i powoli czuje jak mi schodzi dzwonienie z uszu. Nie zemdlałam ale tak sie dziwnie poczułam, że szok. Tak rozwalonego palca to jeszcze w życiu nie widziałam….

#pracbaza #truestrue nie wiem może dla niektórych #coolstory ale mi do śmiechu za bardzo nie było. Może potem będę się śmiać.